Zakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.pl
  • dział
    • Kwiatowe przyjemności
    • Florystyka
    • Wydarzenia
    • Patronaty
    • Rośliny
    • Branża
    • Kwiaty na ślub
    • Trendy
    • Ogród
    • Wywiady
    • Rękodzieło
  • patronaty
  • o portalu
  • redakcja
  • współpraca

Za pięknem zawsze stoi człowiek

15 października 2026

Fot. Katarzyna Danaj

Udostępnij artykuł

Share on FacebookShare on PinterestShare on WhatsAppShare on Email

O emocjach zaklętych w kwiatach, personalizacji, odważnych projektach i kulisach pracy podczas London i Paris Fashion Week rozmawiamy z Natalią Daszewską-Grendą, właścicielką marki Daszewska Florist Design, Master Florist i szkoleniowcem, który pomaga kolejnym pokoleniom florystów rozwijać nie tylko warsztat, ale także biznes.

Fot. Katarzyna Danaj

Z branżą florystyczną jest Pani związana od ponad 18 lat. Gdyby miała Pani porównać polską florystykę z początku swojej drogi do tej dzisiejszej, co zmieniło się najbardziej w estetyce i oczekiwaniach klientów?

Zmieniło się właściwie wszystko, począwszy od dostępności kwiatów. Dwadzieścia lat temu asortyment na polskim rynku florystycznym był mocno ograniczony. Królowały chryzantemy, goździki, gerbery, róże i lilie. Kiedy próbowaliśmy wprowadzać nowe gatunki, takie jak protea, banksja, helikonia czy strelicja, często kończyło się na ich suszeniu z nadzieją, że uda się je sprzedać jesienią lub zimą, w świątecznych stroikach. W zamówieniach dominowały czerwone róże z białą gipsówką albo bukiety w mocnych, kontrastowych kolorach, na przykład fioletu z pomarańczą czy żółtego z niebieskim. Dziś mamy znacznie większy wybór gatunków, odmian i materiałów, a klienci są bardziej świadomi estetycznie. Oczekują nie tylko pięknych kwiatów, lecz także pomysłu, spójności i indywidualnego podejścia. Florystyka stała się formą projektowania, w której równie ważne jak sam materiał roślinny są emocje, historia i osobowość.

Fot. Katarzyna Danaj

Uzyskanie tytułu Master Florist to ogromne osiągnięcie. Jak droga do mistrzostwa wpłynęła na Pani styl i podejście do biznesu dekoratorskiego?

Poziom florystyczny, który osiągnęłam, jest dorobkiem całego mojego życia. Budowałam go od podstaw pod okiem Mistrza Florystyki Mariusza Ćwika, u którego przez kilka lat pracowałam, poznając techniki, tajniki zawodu i realia branży. Później uczestniczyłam w licznych szkoleniach i kursach, między innymi pod okiem Izy Tkaczyk, która od zawsze była dla mnie wielką inspiracją. Mój styl wykształcił się dość szybko. Od początku wiedziałam, że chcę tworzyć dekoracje naturalne, lekkie, sielskie i romantyczne. Bliskie mojemu sercu są wspomnienia rodzinnego domu na wsi oraz ogrodu mojej mamy i babci – dzikiego, pachnącego, pełnego kwiatów. Z czasem zauważyłam, jak bardzo ludzie są sentymentalni i jak chętnie wracają do ważnych momentów swojego życia. Dlatego postawiłam na personalizację. Kiedy ktoś zamawia u mnie dekoracje ślubne, szukam inspiracji w historii pary: miejscu zaręczyn, wspólnych wakacjach czy wspomnieniach z pierwszej randki. Pamiętam spotkanie, podczas którego pan młody opowiedział mi, że na pierwszej randce zerwał czerwoną różę z miejskiego klombu, by wręczyć ją ukochanej. Z tej historii stworzyłam motyw przewodni całego ślubu. Inna para zaręczyła się w Japonii, dlatego w ich dekoracjach pojawiły się kwiaty wiśni, na stołach zagościła ikebana, a sufit wypełniły czerwone lampiony. Podobnie podchodzę do florystyki funeralnej. Ostatnio przygotowywałam wieńce na ostatnie pożegnanie dziadka, który był rolnikiem. Nie mogło więc zabraknąć zbóż, polnych kwiatów, słoneczników i kukurydzy. Mój biznes opiera się na emocjach, wspomnieniach i tym, do czego chętnie wracamy, by przywołać niezapomniane chwile.

Fot. Katarzyna Danaj

Fot. Katarzyna Danaj

Skąd wziął się pomysł na połączenie florystyki ze zdrowym stylem życia, które znalazło odzwierciedlenie w nazwie Daszewska Fit & Florist?

To była kwestia moich początków. Zanim w pełni poświęciłam się florystyce, prowadziłam firmę cateringową. Przygotowywałam zdrowe posiłki i przekąski na konferencje oraz eventy. Klienci mogli zamówić u mnie catering połączony z piękną, kwiatową dekoracją stołu. Przez dwa lata rozwijałam oba biznesy, aż przyszedł moment, w którym musiałam zdecydować: kwiaty czy catering? Wydawało mi się wtedy, że florystyka będzie łatwiejszym sposobem na życie. Przerażała mnie odpowiedzialność związana z żywieniem większej liczby osób, kontrolą bezpieczeństwa żywności, systemem HACCP i wymogami sanitarnymi. Z czasem okazało się, że również prowadzenie rozwijającego się biznesu florystycznego wymaga doskonałej organizacji. Przy dużej liczbie zleceń zdarzało mi się gubić faktury czy zapominać o terminowych płatnościach. To była dla mnie ważna lekcja, która pokazała, że talent i kreatywność muszą iść w parze z dobrym zarządzaniem.

Fot. Katarzyna Danaj

Fot. Katarzyna Danaj

Pani realizacje pojawiły się podczas tak prestiżowych wydarzeń jak London Fashion Week i Paris Fashion Week. Jak wygląda praca florysty za kulisami pokazów mody i czym różni się od standardowych zleceń?

Sam proces przygotowania wygląda podobnie jak przy innych eventach. Zaczynamy od rozmów, następnie powstają moodboard i kosztorys. Inspiracji szukam przede wszystkim w twórczości projektanta. Uważnie analizuję jego kolekcje, zwracam uwagę na sposób łączenia faktur, kolorów i form. Aranżacja kwiatowa powinna być przedłużeniem jego stylu, ale jednocześnie musi przejść przez mój własny filtr estetyczny. Największym wyzwaniem podczas pracy w Londynie okazał się transport kwiatów z giełdy do miejsca pokazu. Nie miałam na miejscu nikogo z samochodem, kto mógłby mi pomóc, ale szybko znalazłam firmę transportową działającą podobnie do taksówki, tyle że przewożącą duże ładunki. To rozwiązało problem. Wszystkie niezbędne, ulubione narzędzia przywiozłam z Polski, a pozostałe rzeczy kupiłam na miejscu. Londyńska giełda jest zresztą wyposażona lepiej niż nasza lokalna giełda w Gdańsku. Przy takich realizacjach liczy się nie tylko kreatywność, ale też elastyczność, umiejętność szybkiego rozwiązywania problemów i gotowość na nieprzewidziane sytuacje.

Fot. Katarzyna Danaj

Fot. Katarzyna Danaj

Pani dekoracje regularnie pojawiają się w prestiżowych przestrzeniach Trójmiasta, takich jak Sofitel Grand Sopot czy Radisson Blu Hotel Sopot. Jak projektuje się aranżacje, które muszą współgrać z wymagającą, luksusową architekturą?

Wszystko zależy od klienta, jego oczekiwań i budżetu. Eventy organizowane w takich przestrzeniach to często duże przedsięwzięcia, których realizacja trwa kilka dni. Nierzadko budujemy scenografię od podstaw, całkowicie zmieniając charakter wnętrza. Najpierw wkracza ekipa techniczna, która przygotowuje konstrukcje pod scenografię i oświetlenie. Później dekoratorzy montują panele, ścianki i tkaniny, aranżują stoły, dobierają obrusy, podtalerze oraz krzesła. Na końcu pojawiają się floryści, którzy dopełniają przestrzeń kwiatami. Zawsze staram się wykorzystać charakterystyczne elementy wnętrza i podkreślić ich wyjątkowość. Podczas jednej z ostatnich realizacji w Grand Hotelu częściowo przysłoniliśmy ściany, aby jeszcze mocniej wyeksponować piękne żyrandole. Pracując w Radisson Blu w Sopocie, dbam natomiast o to, by nie zasłaniać widoku na park. Chodzi o to, by nie konkurować z przestrzenią, ale wydobyć jej potencjał i wykorzystać go w stu procentach.

Przeczytaj też:  Róża w królewskim wydaniu [NASZ PATRONAT]
Fot. Roksana Figurska

Fot. Katarzyna Danaj

W Pani pracach widać niezwykłą odwagę. Łączy Pani motywy kurpiowskie czy kapustę ozdobną z nowoczesną elegancją. Gdzie przebiega granica między genialną awangardą a przesadą we współczesnym designie?

Granica między awangardą a kiczem leży w jakości produktów, wykonaniu projektu i podejściu klienta do procesu twórczego. To właśnie jego historia, tradycje i korzenie często stają się inspiracją, a po mojej stronie leży przełożenie ich na język dekoracji. Jeśli klient dostarcza mi inspiracji, daje wolną rękę i obdarza mnie zaufaniem, wtedy dzieje się magia. Sama lubię adrenalinę i wyzwania. Im bardziej mogę zaskoczyć klienta, tym większą mam motywację do tworzenia. Odważny projekt wymaga odwagi po obu stronach – zarówno od twórcy, jak i od osoby, która decyduje się mu zaufać.

Fot. Katarzyna Danaj


Czym różni się projektowanie dla biznesu od pracy z klientem indywidualnym, na przykład młodą parą?

Emocjami. To one są kluczem w obu przypadkach, choć ich charakter jest nieco inny. Klient biznesowy oczekuje efektu, który będzie oddziaływał również po zakończeniu wydarzenia. Chce, by ludzie rozmawiali o designie, a aranżacja wzmacniała wizerunek firmy i wspierała określony cel – często związany z luksusem, prestiżem czy pozycjonowaniem marki w segmencie premium. Przy projektach dla firm również sięgam do ich DNA. W najbliższym czasie przygotowuję event z okazji 30-lecia firmy AGRO POOL, jednego z największych producentów zbóż na Pomorzu. Cały koncept oparłam na haśle „Dożynki”. W dekoracjach pojawią się zboża, kukurydza, sezonowe kwiaty i korony żniwne pozyskane od lokalnych rolników. Nie zabraknie też eleganckich akcentów: pięknych świeczników, podtalerzy i odpowiednio dobranego oświetlenia. W przypadku ślubów emocje pojawiają się już na etapie przygotowywania moodboardu. Niektórzy klienci wzruszają się wtedy do łez, a później, w dniu ślubu, przeżywają kolejny wyjątkowy moment, kiedy po raz pierwszy widzą udekorowaną salę. To tak zwany first look sali weselnej. Klient biznesowy zazwyczaj nie reaguje aż tak emocjonalnie. Mogę raczej spodziewać się uścisku dłoni, podziękowania i słów: „Daszewska, dobra robota!”. Każda z tych reakcji daje jednak satysfakcję, bo oznacza, że udało się osiągnąć zamierzony efekt.

Fot. Katarzyna Danaj


Jako szkoleniowiec przekazuje Pani wiedzę kolejnym pokoleniom florystów. Jakiej kluczowej umiejętności biznesowej lub mentalnej brakuje młodym twórcom na początku drogi?

Jeśli ktoś chce budować biznes na florystyce, musi traktować ją poważnie. To pierwsza rzecz, którą słyszą ode mnie kursanci. Drugą jest rozwijanie własnej wiedzy: przygotowuję listę książek, które warto przeczytać, oraz twórców i światowej klasy florystów, których warto obserwować. Bardzo mocno akcentuję jednak ekonomię tego biznesu. Opracowałam autorski system pracy przy projektach, który pomaga wyliczać marżę, planować zakupy, uwzględniać roboczogodziny i kontrolować koszty. Po szkoleniach słyszę od uczestników: „Daszewska, zaczęłam zarabiać!”. To dla mnie ogromna satysfakcja, bo pokazuje, że wiedza przekłada się na konkretne rezultaty. Uczę też odwagi i determinacji. Powtarzam, że każda fuszerka prędzej czy później się zemści. Zachęcam do szukania inspiracji w ludziach, modzie, sztuce, podróżach i prasie. Florysta nie może zamykać się wyłącznie w świecie kwiatów. Im więcej obserwuje i doświadcza, tym ciekawsze projekty może tworzyć.

Fot. Roksana Figurska

Fot. Roksana Figurska

Jakie zjawiska, techniki i materiały zdominują rynek w nadchodzących sezonach? W którą stronę zmierza nowoczesny floral design?

Od pewnego czasu w trendach królują tkaniny i różnego rodzaju draperie. Nie jest to przypadek – coraz częściej zależy nam na budowaniu dekoracji i scenografii z materiałów wielokrotnego użytku. Stawiamy na recykling elementów scenograficznych i projektujemy je tak, by były ponadczasowe oraz mogły znaleźć zastosowanie przy różnych wydarzeniach. Rosnące ceny kwiatów sprawiają, że w niektórych aranżacjach będziemy ograniczać ich udział. Świetną alternatywą są ikebana i moribana, czyli japońskie podejścia do komponowania roślin. Myślę, że na dobre zagoszczą w naszych projektach. Wierzę też, że będziemy wracać do wspomnień z dzieciństwa i wiejskich krajobrazów, szukając spokoju oraz ukojenia. Stąd popularność dekoracji sielskich i rustykalnych, łączących naturalne materiały z dzikością przyrody. Jednocześnie coraz bardziej będziemy szukać nie tylko kwiatów, lecz także osobowości. Za dekoracją i bukietem stoi człowiek. Chcemy utożsamiać się z twórcami, poznawać ich styl, energię i całą drogę artystyczną. Wierzę, że przyszłość florystyki będzie należała do projektów, które mają własną historię, charakter i emocjonalną głębię.

Fot. Katarzyna Danaj


Dziękuję za tę rozmowę.

Zdjęcia: Katarzyna Danaj, Roksana Figurska, archiwum Natalii Daszewskiej-Grenda

 

Anna Pawliczko
Anna Pawliczko

Przez 18 lat redaktorka prowadząca fachowych czasopism florystycznych („Katalog Florysty”, „Florysta”, „Kwiaty do Ślubu”, „Ślubne wiązanki i dekoracje” oraz „Florystyka Funeralna”). Autorka kilku tys. artykułów i wywiadów. Pełne bio.

Powiązane artykuły

  • W ceramice zawsze jest coś do odkrycia
    W ceramice zawsze jest coś do odkrycia
  • Ogród otworzył mi umysł
    Ogród otworzył mi umysł
  • Kwiatek albo psikus
    Kwiatek albo psikus
  • Między subtelnością a siłą. Rozmowa z Aleksandrą Flak o florystyce i spełnianiu marzeń
    Między subtelnością a siłą. Rozmowa z Aleksandrą Flak o florystyce i spełnianiu marzeń
  • Florystyczne emocje w Wilanowie
    Florystyczne emocje w Wilanowie

Reklama

© 2026 Portal florystyczny Zakochaniwkwiatach.pl. Florystyka, kwiaty, rośliny, ogród
Ta strona wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. ciasteczek). Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.