Rozmowa z Dawidem Pazdurem – pasjonatem ogrodnictwa oraz twórcą kanału na YouTube „Ogrodowy Zapał”, a także profili w mediach społecznościowych: facebookowej strony o tej samej nazwie i instagramowego konta @garden_zeal.
Co sprawiło, że zainteresował się Pan ogrodnictwem?
Trudno jednoznacznie powiedzieć, kiedy złapałem ogrodniczego bakcyla. Pamiętam jednak, że już jako czteroletnie dziecko uwielbiałem przesadzać rośliny w małym ogródku mojej mamy. Właśnie wtedy zacząłem zwracać uwagę na wszystko, co zielone – i ta fascynacja trwa do dziś.
Proszę opowiedzieć naszym czytelnikom historię powstania Ogrodu w Beskidzie Wyspowym.
Pierwsze nasadzenia na terenie obecnego ogrodu pojawiły się w latach 1993–1995. Jako dziecko nie miałem jeszcze żadnej wiedzy ogrodniczej, ale ogromną pomocą okazały się czasopisma dostępne w ówczesnych kioskach Ruchu, takie jak „Kwietnik”, które mama regularnie mi kupowała. Kolejnym źródłem inspiracji były angielskie i niemieckie programy ogrodnicze oglądane w telewizji satelitarnej. Dzięki nim nie tylko poszerzałem wiedzę, ale także nauczyłem się dwóch języków obcych.
Pod koniec lat 90. oraz w pierwszych latach XXI wieku często odwiedzałem ogrody i parki Europy Zachodniej. Z każdej podróży przywoziłem nowe, wówczas mało znane w Polsce rośliny oraz ogrom inspiracji. Do dziś podziwiam tamtejsze wyczucie estetyki i kulturę ogrodniczą.
Przełomowym momentem był rok 2000. Wciąż jako nastolatek zacząłem na poważnie rozwijać ogród – poszerzać jego granice, sadzić coraz więcej roślin i porządkować teren, który wcześniej był sadem, polem uprawnym lub nieużytkiem. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez pomocy rodziców. W ogrodzie zachowałem wszystkie 80-letnie jabłonie posadzone przez dziadków, ponieważ mam do nich ogromny sentyment. Cenię również stary drzewostan, który nadaje temu miejscu wyjątkowy charakter.
Realizowałem swoją pasję, choć nie wiedziałem jeszcze, jak potoczy się moje życie i czy ta praca będzie miała sens. Wewnętrznie czułem jednak, że ogród daje mi wytchnienie i pozwala oderwać się od codziennych trosk. Często szedłem pod prąd i spotykałem się z niezrozumieniem, bo trudno zmieniać utarte schematy myślenia.
Kolejne lata były czasem konsekwentnej pracy, mimo studiów i innych obowiązków. Zdarzało się, że po powrocie z zajęć wychodziłem do ogrodu z latarką, by przycinać rośliny czy je podlewać. Nie odczuwałem zmęczenia, bo pasja dawała mi ogromną energię.
Niestety ogród wielokrotnie niszczyły powodzie. Przepływająca przez teren niewielka rzeczka po intensywnych opadach zamienia się w rwącą rzekę. Pojawiały się wtedy frustracja i zniechęcenie, ale zawsze mobilizowałem się, by zaczynać od nowa. Takich momentów było wiele, jednak nigdy nie chciałem rezygnować. Porażki uczą wytrwałości i pokory.
Od wielu lat kolekcjonuję oraz sprowadzam rzadkie i interesujące rośliny. Szczególnie fascynuje mnie testowanie ich mrozoodporności. Mikroklimat Skrzydlnej pozwala na uprawę wielu ciekawych gatunków – ta część Beskidu Wyspowego ma pod tym względem wyjątkowy charakter. Obecnie ogród zajmuje około jednego hektara.
W którym momencie poczuł Pan, że ogrodnictwo przestało być jedynie hobby, a stało się sposobem na życie i tworzenie treści?
Ten proces trwa już od kilku lat. Wszystko dzięki fantastycznym ludziom, którzy dodali mi skrzydeł i wspierają mnie na każdym etapie. Nadal podchodzę do tego z dużą pokorą i niedowierzaniem. W 2018 roku odbyło się pierwsze nagranie telewizyjne w ogrodzie, choć długo brakowało mi odwagi, by się na to zgodzić. Nigdy nie jestem do końca zadowolony z efektów swojej pracy. Później wszystko zaczęło rozwijać się bardzo naturalnie – pojawiły się kolejne programy telewizyjne, udział w ciekawych projektach oraz publikacje w magazynach ogrodniczych, także zagranicznych. Z czasem, zachęcony przez innych, założyłem również kanał na YouTube. Do dziś zaskakuje mnie to, jak pozytywnie odbierany jest mój przekaz. W ogrodzie nigdy nie pracowali żadni pracownicy. Całą tę ogromną pracę wykonuję razem z mamą i chcę, by tak pozostało.
Skąd czerpie Pan inspiracje do tworzenia nowych nasadzeń i aranżacji ogrodowych?
Inspirują mnie przede wszystkim ogrody angielskie, francuskie i włoskie, które obserwuję zarówno na żywo, jak i w świecie wirtualnym. Nigdy jednak nie kopiuję gotowych rozwiązań. Raczej pozwalam, by z tych obrazów rodziły się własne pomysły. Jeśli dana koncepcja pasuje do charakteru ogrodu, tworzę w głowie wizję zmian i zaczynam działać. Ogród jest dla mnie projektem, który nigdy się nie kończy.
Jak radzi Pan sobie z pielęgnacją roślin w trudnych warunkach pogodowych, takich jak susza czy przymrozki?
Kluczowy jest odpowiedni dobór roślin, szczególnie dziś, gdy susze z roku na rok stają się coraz bardziej odczuwalne. Trudny teren ogrodu nauczył mnie planowania nasadzeń w taki sposób, aby rośliny były w stanie przetrwać dłuższe okresy bez opadów.
Nowo posadzone egzemplarze wymagają jednak opieki. Przez pierwsze dwa–trzy lata podczas suszy należy je regularnie podlewać, aby mogły dobrze się ukorzenić. Później powinny już radzić sobie samodzielnie.
Większym problemem są późnowiosenne przymrozki, które pojawiają się coraz później w sezonie. Czasem pomaga okrywanie roślin lub zraszanie ich wodą, ale wiele zależy od długości i intensywności mrozu. Dobrym rozwiązaniem jest również wybór gatunków odpornych na przymrozki albo takich, które później rozpoczynają wegetację.
Jakie trendy w ogrodnictwie obserwuje Pan obecnie i które z nich uważa Pan za najbardziej wartościowe?
Choć moda bywa chwilowa, trendy ogrodnicze w ostatnich latach stały się bardziej stabilne i przewidywalne. Coraz większą popularnością cieszą się ogrody naturalistyczne, bioróżnorodność oraz rozwiązania ekologiczne i funkcjonalne.
Ludzie coraz lepiej rozumieją, że tworzenie zielonych przestrzeni wpływa na dobre samopoczucie i jakość życia. Ogród może być miejscem odpoczynku i wyciszenia, dlatego szczególnie cenię kierunek związany ze zrównoważonym rozwojem. Mam tu na myśli m.in. kompostowanie, ograniczanie sztucznych nawozów czy tworzenie ogrodów permakulturowych opartych na samowystarczalności i minimalizacji odpadów.
W obliczu zmian klimatycznych coraz ważniejsze staje się również ogrodnictwo odporne na ekstremalne warunki pogodowe – susze, ulewy, upały czy mrozy. Dlatego warto wybierać gatunki rodzime lub takie, które od lat dobrze sprawdzają się w naszym klimacie. Coraz większe znaczenie mają też ogrody deszczowe zatrzymujące wodę.
W ostatnim czasie dalie przeżywają swój „wielki powrót”. Jakie ma Pan wskazówki dotyczące ich uprawy i pielęgnacji? Za co szczególnie ceni Pan te wyjątkowe kwiaty?
Dalie były jednymi z pierwszych roślin, które posadziłem jako dziecko. Kojarzą mi się z sielskością, późnym latem i prostotą w najlepszym znaczeniu tego słowa.
Cenię je za niezwykłą różnorodność kwiatów oraz bardzo długie kwitnienie – aż do pierwszych przymrozków. Świetnie prezentują się także w wazonach. Kiedyś można je było spotkać niemal w każdym ogrodzie, dlatego cieszy mnie, że dziś przeżywają swój renesans.
Najlepiej rosną na stanowiskach słonecznych, w żyznej i przepuszczalnej glebie. Sadząc je w maju do gruntu, zawsze dodaję kompost z własnego ogrodu, co wyraźnie poprawia ich wzrost i kwitnienie. Choć dalie dość dobrze znoszą suszę, regularne podlewanie sprawia, że odwdzięczają się wyjątkowo obfitym kwitnieniem.
Jakie rośliny poleciłby Pan osobom rozpoczynającym swoją przygodę z ogrodnictwem?
Poleciłbym przede wszystkim:
• cisy – długowieczne, zimozielone i dostępne w wielu odmianach,
• trzmielinę Fortune’a – odporną na mróz i suszę, dobrze radzącą sobie zarówno w cieniu, jak i w słońcu,
• róże – klasykę ogrodów, zachwycającą ogromem odmian i długim kwitnieniem,
• karłowe sosny i kosodrzewiny – wyjątkowo odporne i dekoracyjne przez cały rok,
• hortensje bukietowe – łatwe w uprawie i niezawodnie kwitnące.
Osobom ceniącym naturalistyczny charakter ogrodu polecam również trawy ozdobne, takie jak miskanty czy rozplenice.
Jakie błędy najczęściej popełniają początkujący ogrodnicy i jak można ich uniknąć?
Ogród uczy cierpliwości, pokory i wytrwałości, dlatego nie warto zniechęcać się pierwszymi niepowodzeniami. Najczęstszym błędem jest przekonanie, że po posadzeniu roślin można o nich zapomnieć. Większość nowych nasadzeń wymaga opieki, szczególnie na początku. Jeśli chcemy, by rośliny pięknie rosły, musimy poświęcić im uwagę i czas.
Czy balkony, Rodzinne Ogrody Działkowe oraz ogrody społecznościowe mogą realnie wpłynąć na zmianę krajobrazu naszych miast?
Zdecydowanie tak. Postępująca urbanizacja sprawia, że terenów zielonych jest coraz mniej, a miasta podczas upałów silnie się nagrzewają. Ogrody społeczne i Rodzinne Ogrody Działkowe stają się dziś niezwykle potrzebne – nie tylko jako miejsca uprawy warzyw i owoców, ale także przestrzenie spotkań, edukacji i odpoczynku.
Zieleń poprawia estetykę miast, oczyszcza powietrze, reguluje temperaturę i zwiększa wilgotność. Dodatkowo wszelkie inicjatywy związane z ogrodnictwem uczą szacunku do przyrody i pomagają przeciwdziałać wyobcowaniu we współczesnym, cyfrowym świecie.
Im więcej zieleni w mieście, tym lepsza jakość życia mieszkańców.
Jakie ma Pan plany i marzenia związane z rozwojem swojego ogrodu?
Moja głowa jest pełna pomysłów i nowych koncepcji. Miejsca na ich realizację nie brakuje – gorzej z czasem i siłami. Z pewnością chciałbym nadal poszerzać kolekcję ciekawych roślin. Być może kiedyś pojawią się również warsztaty ogrodnicze. Kto wie? Najważniejsze jednak, bym sam był choć w połowie zadowolony z efektów swojej pracy.
Bardzo dziękuję za rozmowę. Życzę wielu kolejnych inspiracji, nieustającej pasji oraz satysfakcji z tworzenia tak wyjątkowego miejsca, jakim jest Ogród w Beskidzie Wyspowym. Niech to miejsce nadal zachwyca i daje wytchnienie zarówno Panu, jak i wszystkim odwiedzającym oraz obserwującym jego rozwój.
Zdjęcia: z archiwum Dawida Pazdura

Przez 18 lat redaktorka prowadząca fachowych czasopism florystycznych („Katalog Florysty”, „Florysta”, „Kwiaty do Ślubu”, „Ślubne wiązanki i dekoracje” oraz „Florystyka Funeralna”). Autorka kilku tys. artykułów i wywiadów. Pełne bio.


















