Zakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.plZakochaniwkwiatach.pl
  • patronaty
  • o portalu
  • redakcja
  • współpraca

Tam, gdzie kwitnie spokój

15 lipca 2026

Udostępnij artykuł

Share on FacebookShare on PinterestShare on WhatsAppShare on Email

Rozmowa z Pauliną i Bartoszem z Farmy Florystycznej

W tym roku mija 10 lat od powstania Farmy Florystycznej. Jak wspominacie Państwo jej początki? Z jakim marzeniem startowaliście? Dlaczego zdecydowaliście się na organiczną uprawę kwiatów i życie blisko natury?

Dziesięć lat temu, gdy sadziliśmy pierwsze rośliny, mieliśmy w głowach mnóstwo marzeń i – nie ukrywajmy – sporo naiwności. Początki Farmy Florystycznej oznaczały ciężką pracę fizyczną, niekończącą się naukę i codzienne poznawanie kaprysów przyrody.

Od początku przyświecało nam jedno marzenie – chcieliśmy przywrócić florystyce autentyczność. Marzyliśmy o stworzeniu alternatywy dla idealnych, ale często pozbawionych zapachu kwiatów z upraw masowych. Chcieliśmy tworzyć bukiety, które żyją, pachną, zmieniają się wraz z porami roku i zachwycają swoim naturalnym, nieco dzikim charakterem.

Wybór organicznej uprawy nie był dla nas biznesową kalkulacją, lecz świadomą decyzją wynikającą z naszych wartości. Od początku zrezygnowaliśmy z ciężkiej chemii i pestycydów, chcąc stworzyć miejsce bezpieczne dla pszczół, ptaków i wszystkich mieszkańców naszego ogrodu. Wierzymy, że kwiaty rosnące zgodnie z rytmem natury mają intensywniejsze kolory, niezwykłe kształty i zapach, którego nie da się podrobić.

Pandemia skłoniła Państwa do rozwinięcia sklepu internetowego z ceramiką, rękodziełem i pachnidłami. Czego nauczył Was ten etap działalności?

Wbrew pozorom nasz sklep internetowy nie powstał w odpowiedzi na lockdowny – działał już kilka lat wcześniej. Pandemia stała się jednak momentem, który zmusił nas do bardzo szybkiego rozwoju tego projektu.

Była to przede wszystkim lekcja błyskawicznego reagowania. Gdy świat się zatrzymał, całą energię musieliśmy przenieść do internetu. To był intensywny kurs logistyki, sprzedaży online i organizacji pracy.

Ten czas pokazał nam również nową rolę rzemiosła. Zamknięci w domach ludzie szukali ukojenia w pięknych, codziennych przedmiotach. Nasza ceramika i pachnidła stały się elementem ich domowych rytuałów. Właśnie wtedy, z tęsknoty za ogrodem, narodził się także pomysł tworzenia biżuterii z suszonych kwiatów, która pozwala zachować fragment natury na dłużej.

Pandemia utwierdziła nas również w przekonaniu, jak ogromne znaczenie ma dobra komunikacja. Internet wcale nie musi być bezosobowy. Nasi klienci od początku wyczuwali, że po drugiej stronie są prawdziwi ludzie, a nie gotowe formułki czy automatyczne odpowiedzi. Do dziś każdą wiadomość odpisujemy sami i właśnie dzięki temu wokół Farmy powstała niezwykle ciepła społeczność.

Tamten okres uświadomił nam także, że Farma Florystyczna to nie tylko sezonowe kwiaty, ale przede wszystkim styl życia, którym możemy dzielić się przez cały rok.

Pani Paulino, często mówi się, że macierzyństwo zmienia perspektywę. Jak wpłynęło ono na Farmę Florystyczną? Kiedy odkryła Pani, że suszone kwiaty mogą stać się nie tylko praktycznym rozwiązaniem, ale również nowym kierunkiem rozwoju marki?

Macierzyństwo rzeczywiście zmienia wszystko i pozwala spojrzeć na wiele spraw z zupełnie innej perspektywy. Kiedy na świecie pojawiło się nasze dziecko, czas stał się najcenniejszym zasobem. Świeże kwiaty wymagają ogromnej dyscypliny – trzeba je ściąć, napoić i ułożyć dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebują, niezależnie od nieprzespanych nocy.

Suszone kwiaty okazały się dla mnie ogromnym wsparciem. Mogłam pracować z nimi we własnym rytmie, często wieczorami, gdy dziecko już spało, bez obawy, że materiał straci swoją świeżość.

Bardzo szybko zrozumiałam jednak, że nie jest to jedynie praktyczne rozwiązanie. Zobaczyłam w suszonych kwiatach ogromny potencjał i nowy kierunek rozwoju naszej marki. Idealnie wpisywały się w filozofię slow life oraz potrzebę otaczania się naturą przez cały rok. Zamiast dekoracji na chwilę zaczęliśmy tworzyć trwałe kompozycje, wianki i biżuterię, które pozwalają zachować piękno roślin na dłużej.

Przeczytaj też:  Drugi rozdział marzeń, czyli Ogrody Hortulus Spectabilis

Patrząc z perspektywy czasu, mogę powiedzieć, że macierzyństwo nie spowolniło rozwoju Farmy – wręcz przeciwnie, otworzyło przed nami zupełnie nowe możliwości.

Coraz częściej mówicie Państwo o Farmie jako o „Miejscu Mocy”. Co oznacza dla Was to określenie?

To nie jest dla nas modny slogan, ale coś, czego naprawdę doświadczamy każdego dnia. Mamy ogromne szczęście pracować na wyjątkowej ziemi – wśród kwiatów, ekologicznych warzyw i starych drzew, które tworzą niezwykłą atmosferę spokoju. To miejsce, które pozwala odetchnąć i dosłownie karmi wszystkie zmysły.

Chcemy dzielić się tą energią z innymi, dlatego Farma stopniowo staje się przestrzenią warsztatową.

Planujemy organizować warsztaty malowania intuicyjnego, podczas których uczestnicy będą mogli rozwijać kreatywność, inspirując się naturą, oraz warsztaty tworzenia dekoracji z suszonych kwiatów, podczas których podzielimy się naszym wieloletnim doświadczeniem.

Marzymy o tym, aby każdy, kto do nas przyjedzie, mógł na chwilę zwolnić, pobrudzić ręce ziemią i farbami, a wyjechać z poczuciem spokoju oraz własnoręcznie wykonanym przedmiotem.

Jakie wartości chcecie Państwo przekazywać osobom, które odwiedzają Farmę Florystyczną lub korzystają z Waszych produktów?

Przede wszystkim autentyczność, bliskość natury i uważność. Chcemy, aby każdy, kto trafia do naszego świata, mógł choć na chwilę zwolnić i poczuć atmosferę prawdziwego rzemiosła oraz ludzkiej życzliwości.

Pokazujemy, że piękno nie musi być idealne. Tkwi w naturalności, zmienności pór roku i drobnych niedoskonałościach. Nasza Farma przypomina, że warto troszczyć się o ziemię, rozwijać własną kreatywność i odnajdywać radość w prostych rzeczach – zapachu kwiatów, szumie drzew czy chwili spędzonej blisko natury.

Jak wyobrażacie sobie Państwo Farmę Florystyczną za kolejne 10 lat? O czym jeszcze marzycie?

Widzimy Farmę jako rozwinięte „Miejsce Mocy” z klimatyczną przestrzenią warsztatową pod starymi drzewami. Chcielibyśmy, aby ludzie przyjeżdżali tu regularnie – nie tylko po kwiaty, ale także po inspirację, odpoczynek i twórcze doświadczenia.

Marzymy o tym, by nasze rękodzieło i biżuteria nadal niosły w świat autentyczność i bliskość natury. Chcemy również, aby mimo rozwoju technologii nasz sklep internetowy pozostał miejscem, w którym na wiadomości klientów odpowiada prawdziwy człowiek.

Najważniejsze jest jednak to, by nie utracić radości z każdego nowego sezonu, pierwszych wiosennych pąków i codziennej pracy z naturą. Chcemy nadal tworzyć miejsce, które pozostawia po sobie dobry ślad – zarówno w ludziach, jak i w otaczającym nas świecie.

Gdybyście Państwo mieli jednym zdaniem zaprosić ludzi do swojego świata, co byście powiedzieli?

Zostaw na chwilę pędzący świat za bramą, przyjedź do naszego Miejsca Mocy, pobrudź ręce farbą i ziemią, zaszyj się wśród drzew i po prostu pozwól sobie odetchnąć.

Anna Pawliczko
Anna Pawliczko

Przez 18 lat redaktorka prowadząca fachowych czasopism florystycznych („Katalog Florysty”, „Florysta”, „Kwiaty do Ślubu”, „Ślubne wiązanki i dekoracje” oraz „Florystyka Funeralna”). Autorka kilku tys. artykułów i wywiadów. Pełne bio.

Powiązane artykuły

  • W ceramice zawsze jest coś do odkrycia
    W ceramice zawsze jest coś do odkrycia
  • Ogród otworzył mi umysł
    Ogród otworzył mi umysł
  • concept factory all is quiet night shades trendy jesień zima 2024
    Tygiel inspiracji. Branżowe trendy jesień-zima 2024
  • Sztuka botaniczna
    Sztuka botaniczna
  • Ogród to moja wielka miłość
    Ogród to moja wielka miłość

Reklama

© 2026 Portal florystyczny Zakochaniwkwiatach.pl. Florystyka, kwiaty, rośliny, ogród
Ta strona wykorzystuje technologię plików cookie (tzw. ciasteczek). Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.